Andrzej Rojewski

23 V Zesł. Ducha Świętego

21.05.2021 | 11:14
Na kanwie J 20,19-23

W Ewangelii dzisiaj czytanej, a spisanej przez  św. Jana, w wieczór zmartwychwstania Jezus tchnął w apostołów swego Ducha. Wówczas także narodził się Kościół. W tej relacji, inaczej niż u Łukasza w Dziejach Apostolskich, Jezus zajmuje jakby więcej miejsca niż Duch Święty. Ale Jan przyzwyczaił nas już do tego, że jego relacja jest bardzo zagęszczona wątkami teologicznymi zawartymi w liturgicznych symbolach. W ów pierwszy dzień tygodnia, gdy zapadł wieczór, powstał nowy świat, zaczęło się nowe stworzenie, zaczęła się niejako pisać nowa Księga Rodzaju. Bóg na nowo „ulepił” człowieka z całkiem nowego prochu ziemi.
Od tego dnia chrześcijanie nie zaprzestają zbierać się w pierwszy dzień tygodnia, czyli w każdą niedzielę. Kościół także dzisiaj rodzi się z tego zgromadzenia, któremu niedziela nadaje rytm. Trzeba gromadzić się tego dnia, by nie wypaść z rytmu nadanego przez Chrystusa. Jesteśmy daleko od mówienia o niedzieli jako obowiązku nałożonego przez prawo kościelne. Niedziela jest koniecznością wypływającą z wiary, jak koniecznością dla życia jest oddychanie.
Jan przyznaje, że tego wieczoru „tam, gdzie przebywali uczniowie, zamknięto drzwi z obawy przed Żydami”. Strach! Świat, w którym żyjemy jest oparty na strachu. Dobrze jest przyjrzeć się własnej sytuacji, własnym powodom strachu, jego „miejscom”. Miejscem, w którym uczniowie pokonali strach było pomieszczenie, w którym się zabarykadowali. Tam właśnie Jezus tchnął w nich swego Ducha. Miejscem, w którym zamyka się człowiek jest wewnętrzne zranienie, cierpienie, grzech. Tu potrzebne jest tchnienie Ducha, aby strach pokonać.
Św. Paweł miał świadomość takiej sytuacji. Strach jest rodzajem śmierci: „My, którzy żyjemy, jesteśmy nieustannie wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życia Jezusa ujawniło się w naszym śmiertelnym ciele. ... Jesteśmy przekonani, że Ten, który wskrzesił Pana Jezusa i nas wskrzesi razem z Jezusem i postawi przed sobą razem z wami. ... Dlatego nie zniechęcajmy się i chociaż nasz człowiek zewnętrzny umiera, to nasz człowiek wewnętrzny odnawia się każdego dnia. Nasze obecne, niewielkie i przemijające utrapienie prowadzi nas do niewysłowionej chwały wiecznej”(2 Kor 11. 14. 16-17).
To nie przypadek, że Jan łączy zmartwychwstanie Jezusa z darem Ducha Świętego. Wyznajemy w Credo mszalnym: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi”. Jego darem ożywiającym, darem życia, jest przede wszystkim Jezus, który został wyrwany ze śmierci mocą tegoż Bożego Ducha. 
W przemijającym świecie stworzonym nasza dusza i ciało związane są „na dobre i na złe”. Lecz nasz duch jest bezsilny i nie jest w stanie „zatrzymać” ciała. „Ludzki” znaczy śmiertelny. Jezus jest namaszczony mocą Bożą, mocą Ducha Świętego, który jest Panem i który daje życie. Przełamuje więc wszystkie bariery, aby stanąć pośrodku swych uczniów zamkniętych „z obawy przed Żydami”. Przed tchnieniem na uczniów Ducha Świętego, Jezus „został wywyższony mocą prawej ręki Boga i otrzymał od Ojca obiecanego Ducha Świętego”, głosi Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy (Dz 2,33). 
W misji Kościoła jest obecna Trójca Boskich Osób. Kościół, jak głosi Vaticanum II jest rozszerzeniem na ludzi wspólnoty miłości, która jednoczy Osoby Trójcy Świętej. 

Autor bloga
Andrzej Rojewski
Napisz wiadomość

Jest członkiem Komisji Liturgicznej. Pełni funkcję cenzora kościelnego.

 

Wcześniejsze wpisy
Archiwum bloga
  • Andrzej Rojewski
Zapisz

Ta strona używa COOKIES. Z pomocą cookies zbieramy dane jedynie w celach statystycznych. Możesz usunąć pliki cookies z dysku twardego a także zablokować ich zapisywanie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

x